Nad frontami szaf głowiłam się od miesięcy. Miały być białe, ale nie banalne. Tanie, ale nie tandetne. Proste, ale z haczykiem. Miały być z białego laminatu (zbyt oklepane), z laminatu kolorowego (zbyt dominujące), ze sklejki (trudne do wykończenia), z płyt bambusowych (zbyt drogie), z indywidualną grafiką (kłopotliwe i ryzykowne). Aż w końcu natrafiłam na laminaty firmy Abet z prążkowaną fakturą! I nagle wszystko zaczęło projektować się samo. Drzwi szaf będą białe, fronty pawlaczy – kolorowe: zielone w sypialni, niebieskie w przedpokoju, żółte w pracowni. Pomysł spodobał mi się tak bardzo, że pogodziłam się nawet z myślą o konieczności odkurzania poziomych prążków specjalną miotełką.
szafa w pracowni:
szafa w przedpokoju:
szafa w sypialni: