wielki remont w wielkiej płycie

7 November 2012

Dobrosąsiedztwo

Filed under: design — Tags: , , — son @

Mamy specyficzny rytm dnia. Nasi znajomi wiedzą, że zwykliśmy odkurzać o wschodzie słońca. Pralkę włączamy wtedy, kiedy nam się przypomni. Nie chcielibyśmy jednak uprzykrzać życia sąsiadom. Hmm… może raczej: nie chcielibyśmy mieszkać ze świadomością, że uprzykrzamy życie sąsiadom. Wybierając mieszkanie kierowaliśmy się między innymi minimalizacją bezpośrednich relacji sąsiedzkich. Nasze mieszkanie sąsiaduje z dwoma lokalami – przez ścianą małego pokoju (dodamy warstwę wełny mineralnej) oraz przez podłogę. I to właśnie podłoga spędza nam sen z oczu.
- Piękny parkiet. Wystarczy zcyklinować – orzekliśmy w sierpniu.
- Piękny parkiet. Trzeba go przełożyć. Przy okazji wydłubiemy stare płyty paździerzowe i położymy warstwę izolacyjną – zdecydowaliśmy we wrześniu.
- Piękny parkiet. Przekładanie wymaga czyszczenia klepki z lepiku. Darujemy sobie. – zarządziliśmy w październiku.
- Piękny parkiet. Ale w miejscu gdzie leżał dywan widać szpary. A w korytarzu podłoga trochę się podnosi. – w listopadzie przyjrzeliśmy się posadzce krytycznym okiem.
- Raz kozie śmierć: zapytamy sąsiadów z dołu, co u nich słychać – postanowiliśmy w przeddzień remontu.
Sąsiedzi okazali daleko idącą indyferencję.
A potem nastąpiło “młotkowe”. Obute dzieci ganiały po mieszkaniu z wypiekami na twarzach krzycząc, ile sił w młodych płucach.
- Trzeba połknąć tę żabę. Inaczej będą pomstowali na nas do końca życia – westchnęliśmy rano i zapukaliśmy do sąsiadów raz jeszcze.
Ku naszemu zdziwieniu obojętność sąsiadów nie zmalała. Wrodzony pesymizm każe nam podejrzewać, że w czasie próby generalnej po prostu nie było ich w domu…

« Nowsze

Powered by WordPress tło: Jarosław Jeschke, Obrazy z wielkiej płyty