Tag: kaloryfery

  • Grzejniki

    Z kaloryferami wyszło średnio. I nie chodzi wcale o przechylony grzejnik w salonie. Jest już poprawiony. Poza tym z początku był zamontowany właściwie; przekrzywił się po dodaniu grzejnika z drugiej strony pionu. Bo to właśnie piony centralnego ogrzewania okazały się źródłem zgryzot. Wiedzieliśmy, że są brzydkie: stare, pokrzywione rury z odpowietrzaczami zainstalowanymi dokładnie na wysokości twarzy. Nie spodziewaliśmy się jednak, że podłączone do nich nowe grzejniki znajdą się w miejscach niemalże losowych. Pierwszy – centralnie pod parapetem, drugi – nieco na lewo, trzeci – na prawo, czwarty… czwarty nie zmieścił się w ogóle. Jakiejkolwiek poprawy spodziewać się możemy dopiero na wiosnę, kiedy lody na Wiśle zelżeją, a spuszczenie wody z pionu przestanie być uważane za zbrodnię przeciwko ludzkości. Do tego czasu musimy pogodzić się z wynikową estetyką. Zawsze można zamknąć oczy. Tylko dlaczego słychać wtedy donośne kaloryferów ćwierkanie?

    bloczyblog-8bloczyblog-17

  • Sagi o grzejnikach ciąg dalszy

    Odpowiedź ze spółdzielni nadeszła po kilku dniach, za pośrednictwem faksu.
    Grzejniki miały byś stalowe, płytowe (a myśmy wybrali takie z żeberkami). Najlepiej kupione w sklepie przy ul. Janowskiego 50 (jasne). Zabrania się montowania zaworów odcinających na gałązkach powrotnych (pan w sklepie z kaloryferami zdziwił się niepomiernie). Za wszystkie szkody ponosimy całkowitą odpowiedzialność (a kto jak nie my?).
    Poniżej znajdowała się tabela mocy dla każdego z grzejników. Zmiana układu ścian działowych w mieszkaniu spółdzielni jakby umknęła. Będąca wcześniej salonem sypialnia ogrzewana miała być zgodnie z tabelą dwoma kaloryferami o mocy 1780 i 1240 Wat. Może bym i uległa, ale wychodziło to koszmarnie drogo.
    Przyszło nam zastosować taktykę naszego bohatera narodowego, pana Drzymały. A może raczej taktykę strusia? Albo osła?
    W każdym razie grzejniki będą żeberkowe i o mocy zgodnej z zapotrzebowaniem.

    grzejnik-tesi.jpg

  • Ciepło, cieplej, gorąco!

    – Proszę pani. W Spółdzielni obowiązuje forma pisemna – usłyszałam od miłego skądinąd pana. – Proszę napisać podanie.
    Z wrażenia przysiadłam na krześle.
    – Ale… ja… tylko… – sama nie bardzo wiedziałam, czego ja “tylko” chciałam. W każdym razie chodziło o parametry grzejników. Dotarły do mnie słuchy, że spółdzielnia nie zezwala na aluminiowe. Przed złożeniem zamówienia postanowiłam upewnić się, czy nie ma jeszcze innych ograniczeń.
    – Rozumie pan, zależy mi na czasie. Na takie grzejniki czeka się kilka tygodni. – ciągle wierzyłam, że wyjdę dziś ze spółdzielni z pożądaną informacją w ręku.
    – Aż kilka tygodni? Jak pani to sobie wyobraża, przecież wtedy rozpocznie się już sezon grzewczy. – pogrążył mnie miły pan. – Proszę, tu jest kartka.
    Wbrew moim nadziejom kartka była czysta. To znaczy w kratkę.
    – A kiedy zaczyna się sezon grzewczy? – zagadnęłam kaligrafując “podanie” na kolanie.
    – Jak będzie zimno.
    Miły pan miał mnie już chyba dosyć. Odczekawszy aż moje bazgroły zostaną zarejestrowane w księdze pism przychodzących opuściłam lokal spółdzielni z podwiniętym ogonem.