Jako architekt zajmuję się zasadniczo rzeczami twardymi. Czasem nawet bardzo twardymi. Projektowanie rzeczy miękkich było dla mnie doświadczeniem nowym. Kto by podejrzewał, że z tym szyciem, to taki ambaras. Że tkanina może się skurczyć w praniu, zwichrować w trakcie szycia, że może się rozciągać, naddawać, postrzępić, że trzeba uwzględnić marginesy i zakłady, a i tak efekt może odbiegać od zamierzonego. Uszycie wymyślonych przeze mnie zasłon rzymskich okazało się przedsięwzięciem wymagającym planowania iście strategicznego. Na szczęście rozwiązywaniem problemów technicznych zajęła się K., zdecydowanie bardziej obyta z tajnikami krawiectwa
Blog
-
Gniazdka szare i białe
– Tylko krowa na łące nie zmienia zdania. Architekt ma prawo – przyznałam sama przed sobą.
Wbrew moim oczekiwaniom szaro-aluminiowe kontakty prezentują się na betonowych ścianach mniej elegancko od tych białych. Zmieniać czy zostawić – oto jest pytanie.

-
Tip-ony
Ciekawe, ile czasu zajmie nam nauczenie się, które z naszych kuchennych szafek i szuflad otwieramy bezuchwytowo (to znaczy przyciskając lekko front), a które otwierać należy tradycyjnie ciągnąc za – niewidoczny, bo ukryty w krawędzi frontu – uchwyt. Myślę, że pomocnym w nauce będzie przeraźliwy dźwięk wydawany prze zgwałcone ręcznym otwarciem “bezdotykowe” tip-ony.
-
Feralne półki
– Z tymi półkami to będzie trudno – oświadczyli montażyści kuchni omówiwszy uprzednio wszystkie mniej newralgiczne sprawy. Półki miały zawisnąć nad blatem kuchennym. Problemem okazał się ciężar półek (każda ważyła dobrych parędziesiąt kilo) oraz zaplanowany sposób montażu (bez widocznych elementów mocowania). Panowie zaproponowali dodatkowe podparcie i zaprezentowali tandetny wspornik z marketu budowlanego. Zaprotestowałam. Wsporniki (nawet bardziej wysmakowane) popsułyby cały efekt. Po za tym projektantka kuchni zapewniała, że półki “uda się powiesić”.
– Projektantka to sobie może rysować – wzgardliwie skomentował jeden z montażystów. – Pani przecież też projektuje – zreflektował się po sekundzie. – To pani sama powie, jak my mamy nawiercić otwory na idealnie tej samej wysokości. Przecież to jest wielka płyta. Tu kamyczek, tam zbrojenie, a półka ma prawie 3 metry długości.
Przyglądałam się pięknemu betonowi. A co jeśli go zniszczą, a półek i tak nie powieszą… – pomyślałam. – Rozsądniej będzie z półek zrezygnować.
-
Drzwi Barausse
Nasze drzwi – a mamy ich całe 3 sztuki – bardzo się nam podobają. Co nie znaczy, że nie przysporzyły nam paru zgryzot. Po pierwsze: po montażu wyszło na jaw, że drzwi w sypialni nie sposób otworzyć na oścież. Blokuje je krzywa podłoga, która (wg pomiaru montażysty drzwi) ma w tym miejscu odchyłkę rzędu 15mm. Po drugie: skompromitowaliśmy się nie umiejąc korzystać z zamków. Poniewczasie okazało się, że zamek można przekręcić tylko i wyłącznie wtedy, kiedy drzwi są zamknięte. W innym położeniu zamki pozostają zablokowane i kluczyk obraca się w miejscu.

-
Historia w pigułce
Przechadzam się po naszym nowym mieszkaniu i kontempluję. Gdzie nie spojrzę – czai się historia. Kafle cementowe przypominają o miłej wycieczce do manufaktury zakończonej jakże niechlubnym zerwaniem więzadła krzyżowego Krz. Wanna i brodzik – godziny spędzone na analizie zalet i wad stali, akrylu i ceramiki. Parkiet – tyleż przyspieszony co niespodziewany kurs wiedzy o klepce dębowej (i nie tylko). Kaloryfery – niekończące się potyczki z administracją budynku. Okna w ślepej ścianie – godziny pertraktacji ze spółdzielnią mieszkaniową, tygodnie współtworzenia projektu, dwa miesiące podstępnych zabiegów w urzędzie, negocjacje z ekipą wyburzeniową, aż wreszcie samo wyburzanie… Oprawy oświetleniowe… Gniazdka i włączniki… Szafki kuchenne… Beton na ścianach… Baterie… Stolarka okienna… Drzwi…
-
Z cyklu: Słowo na dziś
Krajzega – Stołowa pilarka tarczowa (inaczej: trajzega, cyrkularka, curkulatka, piła do drewna, piła budowlana) ? maszyna służąca do cięcia drewna, rzadziej betonu, płytek ceramicznych, aluminium przy pomocy piły mającej kształt okrągłej tarczy zębatej (za Wikipedią).
-
Ekipa na ekipie ekipą pogania
W remoncie naszego mieszkania brało udział siedem niezależnych ekip (a także kierownik budowy). Chronologicznie wyglądało to tak:
– panowie budowlano-wszechstronni (wyburzenia, nowe ściany, elektryka, wod-kan, glazura, obróbki wszelkie) – 4 msc (z przerwami na pracę pozostałych ekip)
– panowie od wyburzenia okien – 3 dni (ale jakże kluczowe!)
– panowie od wstawienia okien i drzwi wejściowych – 5 dni
– panowie od parkietu – 5 tygodni (w paradę weszły święta)
– panowie od montażu kuchni – 2 dni (przyjechali specjalnie z Łomży)
– pan od drzwi wewnętrznych – 1 dzień
– panowie od szaf, blatów i półek – 1 tydzień
Nasze wnioski? Im bardziej wszechstronna ekipa – tym bardziej zaangażowana w remont. Stawiajcie na kompleksowość. -
Beton na topie
Moja przyjaciółka przeprowadza się do kamienicy, ale nie jest zadowolona. Wolałaby zamieszkać w bloku. Bo cegły na ścianie są już niemodne. Teraz modny jest beton – przeczytałam w Wysokich Obcasach.
Zrobiło mi się przykro. Tyle było z tym betonem zachodu. Jaką siłą perswazji musieliśmy się wykazać! Ileż razy pan Tomek wspominał niby to mimochodem:
– A wie pani, że można kupić taką specjalną masę betonową na ściany? Wychodzi dużo ładniej niż to nasze szlifowanie.
I po co to wszystko? Po to, żeby nasze mieszkanie było zaledwie modne?
-
Fotobloczyblog
Nasze nowe drzwi

A oto i kuchnia, na razie bez blatów
