Białe szafy ścienne z kolorowymi wstawkami – wbrew naszym obawom wtopiły się w przestrzeń, wcale jej nie przeciążając. I wszystko (wszystko!) się zmieści.

Białe szafy ścienne z kolorowymi wstawkami – wbrew naszym obawom wtopiły się w przestrzeń, wcale jej nie przeciążając. I wszystko (wszystko!) się zmieści.

Otwarcia i prześwity – między pracownią a przedpokojem, między przedpokojem a łazienką. Wymagały bieżącego dostosowywania projektu do odkrywanej w trakcie wyburzeń rzeczywistości. Pomogły zlikwidować beznadziejną “blokowość” mieszkania.

Okna! – to była trudna, stresująca i długotrwała rozgrywka, ale światło w pokoju, widok na dachy, panoramę Służewia oraz Kopę Cwila z nadwyżką rekompensują walkę.

Poprzednia notatka przypomniała mi i o moim noworocznym postanowieniu – zostać architektem dobrym wystarczająco. Oczywiście żartuję. Coś jednak w tym jest. Wystarczająco dobra mama… Wystarczająco dobra pani domu… Czas skoncentrować się na pozytywach!
Stół już mamy, czas zdobyć krzesła. Zadanie nie proste. Nasze krzesła powinny być neutralne estetycznie, lekkie optycznie, wygodne i w rozsądnej cenie. To ostatnie z miejsca dyskwalifikuje dizajnerskie modele [foto iwona krzesicka]. Przedostatniego nie sposób wybadać przez internet (ani telefonicznie). Gorzej – nawet siadając na krześle osobiście trudno z miejsca określić jego jakość w trakcie dłuższych posiedzeń. W dodatku na zamówione w salonie meblowym krzesła czeka się do 4 tygodni (ciężko więc zamówić na początek jedno w celu przetestowania). A o tym, że większość krzeseł jest przeraźliwie brzydka nie trzeba wspominać
Brzydkie krzesło:

Krzesło ładne (ale drogie) – Iwona Kosicka

Symetria estetyką głupców – głosi modernistyczne powiedzenie.
Wynikowość estetyką niechlujów – dodałabym od siebie.
A już najgorszym nieszczęściem jest pomieszanie symetrii i wynikowości. Oczywiście mówimy tu o nieszczęściu czysto estetycznym. Niby drobnostka, ale (architekta) potrafi boleć latami.
Nam przydarzyły się kilka takich dopustów.
Zagłówek w sypialni. Ten tkwiący za łóżkiem, z zasady symetryczny twór okazał się za długi. Tak długi, że zamocowany zgodnie z planem uniemożliwiłby otwieranie szuflad w stojącej obok szafie (o czym z paniką pomieszaną z wyrzutem poinformowała mnie pani z firmy projektującej szafy). Zaalarmowani stawiliśmy się na miejscu nieszczęścia, aby po czterdziestominutowym przestawianiu to łóżka, to zagłówka porzucić mieszczańską symetrię na rzecz wygody korzystania z szafy (zdaniem Krz uzyskując dodatkową korzyść w postaci “ciekawszej” kompozycji).

Wieszak i lustro w przedpokoju. W zamierzeniu – dwie płaszczyzny o takich samych kształtach zamocowane – symetrycznie – na ścianie w korytarzu. Tu zamysłom projektowym weszła w paradę proza budowy. Pierwsze wykonano instalacje elektryczne. Potem dobudowano fragment ściany, tak by obudować pewną rurę. Potem przesunięto kontakty, bo brakowało miejsca na lustro. Następnie przyklejono lustro (co samo w sobie okazało się małą katastrofą – przyklejone do krzywej ściany lustro zyskało atrybuty zwierciadła z Gabinetu Strachów). W końcu zamocowano wieszak. I tak symetryczność lustra i wieszaka podkreśla teraz asymetrycznie rozmieszczone włączniki.

Bateria podtynkowa nad umywalką – mnóstwo kucia i koordynacji, efekt mało symetryczny, a wymiana na inny model wymaga zniszczenia połowy łazienki. Sami tylko spójrzcie. Długi drewniany blat. Nad blatem – symetrycznie – okno. Pod oknem – symetrycznie – umywalka. Nad umywalką – asymetryczna! – bateria…
Na domiar złego – strumień wody nie trafia symetrycznie w korek…

Stopka krocząca – ułatwia przeszywanie wielu warstw materiału z pianką wypełniającą. Zapewnia równomierne podawanie warstw materiału. Można ją stosować z prawo lub lewostronnym prowadnikiem dla uzyskania równych linii i odstępów miedzy rzędami stebnowania lub pikowania. Dzięki otwartej stopce dokładnie widać miejsce wykonania ściegu.