– A na ścianach będziemy mieć Kononowicza! – przechwala się wszem i wobec Krz.
Nie, Kononowicz nie jest jeszcze-nie-tak-znanym współczesnym polskim artystą. To kandydat na prezydenta Białegostoku w listopadzie 2006. Wsławił się radykalnym programem wyborczym (“żeby nie było bandyctwa, żeby nie było złodziejstwa, żeby nie było niczego”!).
W jakim sensie planujemy mieć go na ścianach? W jakiej postaci? To proste – na ścianach planujemy nie mieć NIC. A dokładniej planujemy obedrzeć wielką płytę do żywej skóry. Widzieliśmy takie w mieszkaniu zaprojektowanym przez Medusa i bardzo nam się podoba.
Precz z tynkiem! Precz z gładziami! Niech żyje szczerość materiału!
Niezmiernie ciekawi nas przy tym, co kryje się w szparach, pomiędzy prefabrykatami. Brudne szmaty? Stare gazety? A może list-przesłanie ukryty przez dowcipnych budowniczych przed 30 laty?






