Blog

  • Kononowicz w salonie

    – A na ścianach będziemy mieć Kononowicza! – przechwala się wszem i wobec Krz.

    Nie, Kononowicz nie jest jeszcze-nie-tak-znanym współczesnym polskim artystą. To kandydat na prezydenta Białegostoku w listopadzie 2006. Wsławił się radykalnym programem wyborczym (żeby nie było bandyctwa, żeby nie było złodziejstwa, żeby nie było niczego”!).

    W jakim sensie planujemy mieć go na ścianach? W jakiej postaci? To proste – na ścianach planujemy nie mieć NIC. A dokładniej planujemy obedrzeć wielką płytę do żywej skóry. Widzieliśmy takie w mieszkaniu zaprojektowanym przez Medusa i bardzo nam się podoba.

    Precz z tynkiem! Precz z gładziami! Niech żyje szczerość materiału!

    Niezmiernie ciekawi nas przy tym, co kryje się w szparach, pomiędzy prefabrykatami. Brudne szmaty? Stare gazety? A może list-przesłanie ukryty przez dowcipnych budowniczych przed 30 laty?

  • Bartycka – wizyta nr 2

    – Chyba prościej byłoby zaprojektować coś z rzeczy znalezionych na śmietniku – pomyślałam z goryczą. – A już na pewno ciekawiej.
    Druga wizyta na Bartyckiej ostudziła mój entuzjazm. Identyczne brzydactwa w identycznych szpetnych pawilonach. Sprzedawcy rozwiali moją wizję jasnego drewna w łazience, nie znalazłam jaskrawoniebieskich kafelków. Na pocieszenie, tuż przed zamknięciem sklepu, znalazłam lampę do jadalni: biało-żółta Anke firmy Lucente

    lampa do jadalni: biało-żółta Anke firmy Lucente

  • Drewno w łazience

    “Dawno już minęły czasy łazienek wyłożonych kafelkami po sam sufit niczym rzeźnie. Teraz łazienki przypominają pokoje kąpielowe, coraz częściej wykończone są drewnem” – przeczytaliśmy w internecie. Wizja biało-niebieskiej łazienki z elementami jasnego drewna nie chciała mnie opuścić.

    â?? Teraz łazienki przypominają pokoje kąpielowe â?

    Zaczęłam od drewna. Najbardziej odporne na wilgoć gatunki egzotyczne (teak, iroko, meranti) odpadły ze względu na kasztanowy kolor – poszukiwałam drewna jasnego. Internet doradzał dąb, jesion i jawor. Przygotowana teoretycznie ruszyłam na Bartycką.
    – Do łazienki? Tylko teak – usłyszałam od kolejnych dziesięciu sprzedawczyń.
    – Coś jasnego? Nie mam pojęcia. Może bambus by się nadał – zlitował się sprzedawca jedenasty.
    Na czym stanęło? Waham się nad użyciem szarego teaku. Krz jest przeciw: obawia się gnicia, a w dodatku teak to drewno egzotycznie nieekologiczne. A że to Krz zwykle sprząta łazienkę… Może jednak zaprojektuję klasyczną rzeźnię.

  • Kolekcja jesień-zima

    – A czy jest może podobny wzorek, ale z zółtym zamiast czarnego? – zapytałam nieśmiało sprzedawczynię nr 7.
    – Ależ proszę pani – obruszyła się sprzedawczyni – przecież obecnie modne są posadzki czarno białe!
    Pogawędka o najnowszych trendach rozbudziła we mnie niepokój. Jak stworzyć wnętrze ponadczasowe? Coś, co nie opatrzy się po paru latach? Albo – przynajmniej – jak znaleźć się w awangardzie? Co mówią o najnowszych trendach zagraniczne żurnale? Zobaczmy…
    Wychodzi na to, że najmodniejsze w tym sezonie są wyblakłe mgliste kolory i stare drewno z kornikami w środku.

    najmodniejsze w tym sezonie: wyblakłe mgliste kolory i stare drewno z kornikami w środku.

  • Kafle cementowe

    Prędko pogodziłam się brakiem jasnego drewna i ultramarynowych płytek. Zakochałam się bowiem w kaflach cementowych Purpura. Kafle mają 20x20cm i przeróżne wzory do wyboru we wszelkich możliwych kombinacjach kolorystycznych. Ozdobnymi płytkami wyłożymy ścianę nad wanną i fragment ściany prysznicowej. Będą biało-niebieskie, z różnymi odcieniami błękitów. A może biało-błękitno-szare? No i jaki deseń wybrać? Trójwymiarowe sześciany? Klasyczne esy-floresy? Mieszczańską różę wiatrów? Problem jest niebagatelny, bo codziennie najbardziej podoba mi się inny wzorek.

    kafle cementowe

  • Niebieskie kafelki

    – A łazienkę zrobimy na biało-niebiesko – oświadczyłam Krz. – Ale to będzie taki jaskrawoniebieski, ultramaryna. Jak mój lakier do paznokci – zademonstrowałam świeżo wypedikiurowane stopy.
    ultramaryna - łatwo powiedzieć
    “Ultramaryna” – łatwo powiedzieć. Po długich poszukiwaniach zdalnych i osobistych znalazłam niebieską glazurę włoskiej firmy Dado. W odcieniu, powiedzmy, mocno błękitnym. Mniej intensywny (za to dwukrotnie tańszy) błękit produkuje Cersanit. I na tym koniec. Na rynku jest jeszcze kilka odcieni anemicznych błękitów majtkowych i trochę dojrzałych granatów. Rządzą beże, brązy i piaski, które można idealnie dobrać pod kolor kupy waszego psa (niezależnie od tego, którą z reklamownych karm jest karmiony). Dla zamaskowania tego mało kuszącego aspektu modne płytki noszą efekciarskie nazwy typu “cafe latte” czy “capucino”.

  • Wielkie oczy wielkiej płyty, czyli czego jednak trochę się boimy

    • Przede wszystkim – IV piętra bez windy. To właśnie ta uciążliwość zmusiła poprzednich właścicieli do decyzji o sprzedaży.
    • Niedogodności w kwestii przechowywania naszych rumaków. Przynależna nam piwnica znajduje się w sąsiadującej klatce schodowej. Potem trzeba jeszcze zejść po schodach, otworzyć drzwi zbiorcze, otworzyć drzwi naszej przegródki, wytaszczyć rowery i czynności powtórzyć w odwrotnej kolejności.
    • Technologii wielkiej płyty >in spe<. Wszystko wskazuje na to, że będzie się trzymać. Ale co poczniemy, jeśli jednak się posypie?
    • Ułomnej akustyki. Na szczęście nasze mieszkanie znajduje się na ostatnim piętrze, a do sąsiedniego mieszkania przylega tylko jedną ścianą w najmniejszym pokoju.
    • Częstych remontów nie-z-naszej-winy.
    • Dożywotniego odrzucenia przez sąsiadów w skutek reakcji na przewidywane wstrząsy i hałasy.

  • Strategia zmian, czyli okien ciąg dalszy

    Pani konstruktor do naszych okiennych zachcianek odniosła się z wyrozumiałością. Na podstawie archiwalnych zdjęć ustaliliśmy rozmiary płyt, które składają się na ścianę szczytową budynku (teraz podziałów zniknęły pod grubą warstwą styropianu), co pozwoliło nam określić maksymalne wymiary i lokalizację okien (otwór można zrobić wyłącznie pośrodku takiego prefabrykatu).

    Spółdzielnia opatrzyła swoją warunkową zgodę licznymi zastrzeżeniami, z obowiązkiem zdobycia pisemnej akceptacji autora projektu budynku łącznie.

    Dwie firmy budowlane oszacowały koszt prac budowlanych (wycięcie trzech otworów okiennych, powiększenie czwartego – tak! w sypialni będziemy mieć dwuskrzydłowe drzwi balkonowe!). Wrodzona przezorność nakazuje nam wybrać ofertę droższą. Zależy nam na dobrym sprzęcie i technologii cięcia pozwalającej ograniczyć uciążliwość dla sąsiadów (kolega-architekt opowiada, jak to, w trakcje podobnej operacji, sąsiadowi wypadła cała zastawa z kredensu).

    Do rozpoczęcia prac budowlanych jeszcze daleka droga. Na razie czekamy na projekt konstrukcyjny, a potem aplikujemy o pozwolenie na budowę. Trzymajcie kciuki!


  • Zmiany strategiczne

    Tak wygląda nasze M6 przed remontem:

    inwentaryzacja

    Nie odpowiada nam odseparowana od pokoju dziennego kuchnia. Za niekorzystne uważamy także usytuowanie pokoju dziennego od strony wschodniej (planujemy przebywać w nim raczej wieczorami). Dlatego połączymy kuchnię i sypialnię, tworząc przestronną strefę dzienno-towarzyską. Sypialnię urządzimy zaś w obecnym salonie. Połączymy łazienkę z wc (to wcale niemałe przedsięwzięcie: kabiny sanitarne przyjeżdżały na budowę w postaci betonowego prefabrykatu), a na przeciwko zorganizujemy pokaźną garderobę. Z mniejszymi pokojami niewiele do się zrobić, o lokalizacji ścianki działowej między nimi decyduje okno.

    projekt

  • Okna, okna, okna!

    Podczas drugich oględzin naszego M6 Krz wpada na szatański pomysł – urządźmy sobie taras na dachu przylegającej do naszego mieszkania niższej części budynku. Wizja zielonego dachu nie jest jednak aż tak różowa. Okazuje się że, to nie tyle “dach”. co “stropodach”. A to znaczy, że jego górna płaszczyzna znajduje się na poziomie parapetów naszych okien. Ułuda tarasu rozpływa się więc, pozostaje ewentualność urzeczywistnienia samych okien. Jednak, aby zyskać dodatkowe widoki trzeba wykuć okna w szczytowej bezokiennej ścianie, która ma 40cm grubości konstrukcyjnej oraz kilkanaście centymetrów warstw izolacyjnych. Takie przedsięwzięcie wymaga uzyskania projektu konstrukcyjnego, pozwolenia na budowę, zgody spółdzielni, kierownika budowy z odpowiednimi uprawnieniami

    Szansa na dodatkowe widoki (i światło dzienne w łazience) jest zbyt kusząca, by ją tak po prostu odrzucić.

    dach-maly