Blog

  • Epopeja okienna

    To, że okna trzeba wymienić, od początku nie ulegało wątpliwości. Szybko ustaliliśmy, że nowe okna będą drewniane (a nie PCV). Również wybór koloru nie nastręczał wątpliwości (a przynajmniej tak nam się wydawało) – okna miały być dwukolorowe: białe od zewnątrz (wymaganie spółdzielni), jasno-naturalno-drewniane, zbliżone odcieniem do koloru klepki dębowej, od środka. Kolejne decyzje nie były banalne. Lektura budowlanych poradników tylko utwierdziła nas w przekonaniu o panującej na rynku okien wolnej amerykance. Przeszliśmy do konkretów: zmierzyliśmy okna, zdecydowaliśmy o sposobie ich otwierania (teoretycznie powinniśmy zachować sposób podziału stolarki, ale ponieważ większość naszych sąsiadów wymieniła już okna ignorując zalecenie spółdzielni, po prostu dostosujemy podziały do okien sąsiadów), wybraliśmy kilku znaczących producentów (Ortis, Stolbud Włoszczowa, Polskone, Świebodzin, Bracia Nowaccy. Sokółka) i wysłaliśmy prośby o wycenę. Oferty spływały z wolna (wiadomo: wakacje) i każda kolejna wprawiała nas w większe zdziwienie.

    Identyczne zamówienie zostało wycenione w zakresie 12-32 tys. pln.

    Skąd takie rozbieżności? Na to pytanie żaden z przedstawicieli handlowych nie umiał odpowiedzieć (“wie Pani, nasze okna kosztują, bo mają porządne niemieckie okucia” – Stolbud Włoszczowa; “To są takie same okna, tylko Świebodzin się ceni, bo produkuje na rynek niemiecki” Ortis / Świebodzin).

    Rozczarowywały nas kolory okien (te, w przeciwieństwie do cen, powtarzają się niemal identycznie u wszystkich producentów), Rodzime okna robione są najczęściej z drewna sosny, meranti i dębu (ten ostatni, to już wyższa półka). Skromność możliwości wyboru surowca osłodzić ma nam (tak przynajmniej podejrzewamy) oszałamiająca obfitość dostępnych wykończeń. Mamy więc sosnę-mahoń, sosnę-teak i sosnę-merenge. A na sąsiedniej stronie wzornika: meranti-mahoń, meranti-teak i meranti-merenge. No i dalej: dąb-mahoń Warto zwrócić uwagę, że dwuznaczne kombinacje (sosna-meranti, sosna-dąb, meranti-dąb) zostały sprytnie wyeliminowane. Niestety brak też zestawów naiwnych (sosna-sosna, meranti-meranti, dąb-dąb). Tu przychodzi na myśl podwórkowa wyliczanka:

    Ząb zupa zębowa

    Dąb zupa dębowa.

    Wróćmy jednak do okien. We wzornikach dominowały kolory ciemne. Najbliższe poszukiwanemu przez nas odcieniowi była – dostępna tylko u niektórych producentów – “sosna bielona”. Z tym że, o ile odpowiadała nam barwa stolarki, to ilość warstw farby i lakieru pozbawiła drewno większości cech drewienności. Macane przez nas próbki w niczym nie przypominały drewna okien dachowych na poddaszu naszych przyjaciół. Dlaczego?

    – Wykończenie naszej stolarki przystosowane jest do ciężkich warunków atmosferycznych – wyjaśnił sprzedawca.

    – Ale nasze okna mają być w kolorze drewna tylko od wewnątrz – westchnęliśmy.

    – Rozumiem. Jednak wykończenie naszej stolarki przystosowane jest do ciężkich warunków atmosferycznych – szedł w zaparte sprzedawca.

    Cóż, zobaczymy, co powiedzą pozostali.

  • Mieszczaństwo versus dizajn

    Zanim przystąpimy do projektowania kuchni i wyboru kuchennych sprzętów musimy podjąć pewną ważną decyzję.

    Wbudowane czy wolnostojące?

    Wbudowane – to znaczy ukryte za panelem dopasowanym pozostałych mebli – sprzęty wydają nam się mieszczańskie i mało szczere (takie mamy teraz).

    Wolnostojące lodówki są fajniejsze. Jednak ukradkowa wizja lokalna w kuchniach zaprzyjaźnionych (przyjaciele, wybaczcie proszę!) wykazała, że przestrzeni wokół lodówki luzem praktycznie nie da się doczyścić. A odstępy konieczne są z przyczyn technologicznych (cyrkulacja powietrza).

    Co wygra: mieszczański pragmatyzm czy hipsterski dizajn? Odpowiedź już w następnym odcinku (albo zupełnie kiedy indziej).

  • Miarkomania

    Do szeregu dziwactw codziennych (zimowa jazda na rowerze, wegetarianizm, brak potomstwa), które nasi przyjaciele i nasze rodziny z biegiem lat nauczyły się tolerować, doszło ostatnio dziwactwo nowe: bieganie z centymetrem.

    “O jaką wygodną macie wyspę! Mówiłam, że metr dziesięć to całkiem sporo!”

    “Zobacz, mają parapety są na wysokości metra. Nasze nie będą wyglądały gorzej.”

    “Jakiej długości jest ta wanna? My sobie sprawimy trochę krótszą.”


  • Osiołkowi w żłobie dano

    A może wykorzystamy do dekoracji nasze własne zdjęcia? Mamy ich wielkie mnóstwo, niektóre naprawdę piękne.

    barreal

    Tylko w jakiej postaci? Opcji jest wiele. Fotografie można nadrukować praktycznie na wszystko. Peruwiańskie lamy na szafkach kuchennych? Singapurskie Chinatown na drzwiach do pracowni? Nadbużańskie łęgi w banalnych antyramach? Estońskie maki na ścianie w sypialni? Karaibskie rybki na desce klozetowej?

    Lepiej będzie jeśli pozostaniemy przy slajdowiskach.

  • Jak tu mądrym być

    – Czy możecie sobie wyobrazić – opowiada wzburzony Krz. – Okapy kuchenne kosztują od 1500 do 8000 złotych. Mają tylko dwa mierzalne parametry: głośność i przepustowość wywiewu. I żadnych testów konsumenckich!

    Krz właśnie wrócił z wizji lokalnej w Media Markcie. Niestety, wydaje się, że na podobne przypadłości cierpi większość sprzętów kuchennych i łazienkowych. Skąd mamy wiedzieć jaką część ich ceny stanowi koszt wizerunku producenta? Po czym poznać czy płacimy za jakość czy też za pseudotechnologiczne nowinki? “Samsung Grand ma zwiększoną pojemność dzięki technologii SpaceMax”. Ile warta jest SpaceMax, a ile sam Samsung?

  • Lux-torpeda-aqua

    Ta umywalka naprawdę mi się podoba, ale przed kupieniem chciałabym ją jednak obejrzeć “w naturze”.

    umywalka

    Dystrybutor firmy Lux-Aqua rezyduje pod Poznaniem. Zaraz, zaraz, a co to w ogóle za firma? Aqua-lux z siedzibą we Frankfurcie. Czy aby na pewno? Chwila myszkowania i odnajduję firmę Trendgroup z Hong-Kongu. Asortyment sklepu identyczny. Czyli jednak chińszczyzna. Czy nam to przeszkadza? Jeszcze nie wiemy. Umywalka nadal mi się podoba, ale jakby troszeczkę mniej.

  • Praca domowa

    Czego nie lubimy w naszym obecnym lokum? To ważne pytanie. Nie chcielibyśmy przecież powtórzyć drugi raz tych samych błędów. Oto więc lista najbardziej wrednych usterek:

    • Łazienka w ciemnych barwach, wyłożona glazurą pod sam sufit.
    • Listwy przypodłogowe wciąż odpadające, bo mocowane na klej.
    • Przesuwne drzwi ściennych szaf, które bezustannie coś przyszczypują.
    • Niepraktycznie głębokie szafki kuchenne, w których przedmioty składowane są metodą first in-last out
    • Udające sosnę panele podłogowe i udające buk laminaty szaf.
    • Brak miejsca na składowanie jakże przydatnych sprzętów (wspinaczkowych, rowerowych, nurkowych, narciarskich, rolkowych)
    • Kompletnie nieskuteczny okap, przez który przestaliśmy przyrządzać potrawy z czosnkiem i cebulą.
    • Dwu- a nawet trzyrzędowy regał na książki, na którym żadnej książki nie można znaleźć już w pół minuty po jej odłożeniu “na miejsce”.
    • Dające zbyt mało światła abażury.

    A co lubimy?

    • Dziurę łączącą kuchnię z dużym pokojem.
    • Żółty kolor w kuchni.
    • Żółtą ścianę w dużym pokoju.
    • Ciągle jeszcze niezabudowany widok na zapuszczony sad.
    • Obrazy na przeciwko naszego łóżna namalowane przez pradziadka Son.
  • Pierwsi osadnicy

    Oczywiście nie zawsze było tu tak przyjaźnie. Stare zdjęcia Ursynowa są bardzo cool i oglądamy je z nieodłącznym wzruszeniem, ale gdy uświadomimy sobie z czym musieli sobie radzić pierwsi osadnicy Błoto po pachy, zieleni ani krzty, pierwszy sklep osiedlowy otworzą dopiero z dwa lata, nie wspominając o metrze.

    1977_nutki-lodowisko2.jpg

  • Ikea

    Zwiad w Ikei ustosunkował nas pesymistycznie. Do urządzania, do mieszkania jako takiego i do życia w ogóle. Klitkowate aneksy szczelnie wypełnione mebelkami jak dla lalek. Wiemy, że wielkość tych pomieszczeń jest pochodną aktualnych zdolności kredytowych Polaków. Rozumiemy, że niższe kredyty = mniej metrów kwadratowych = pokoje o substandardowej powierzchni. (Pobieżne śledztwo wykazało, że obecnie budowane mieszkania mają powierzchnie zbliżone do tych z czasów Gomułki – kuchnia 6m2, sypialnia 8m2, salon 16m2).

    ikea â??62 ikea 1962

    Nie jesteśmy snobami – meblami z Ikei urządziliśmy wszystkie z wynajmowanych przez nas mieszkań, za każdym razem ciesząc się, że niedrogo kupić możemy rzeczy ładne i akurat-wystarczająco-trwałe. Dwa mieszkania w Hiszpanii, dwa we Francji, jedno w Singapurze A może po prostu nam się przejadło?


  • Piękne gniazdka

    Jak rozprowadzić instalacje elektryczną po naszych surowo-betonowych ścianach? Instalacje natynkowe (znane wszystkim chociażby z drewnianych domków działkowych) mają swój urok, trzaba tylko poprowadzić je ze szczególną dbałością. Bardziej wymagającym estetom zapewne spodobają się produkty natynkowe Gigambrelli. Kto wie, może my też sobie takie gniazdko strzelimy? Albo i dwa? gniazdko