Category: materiały

  • Drzwi dla Kubusia Puchatka

    – Jak ja lubię te drzwi zamykać – mruknął z zadowoleniem Krz, otwierając (i zaraz zamykając z powrotem) drzwi do sypialni.
    Rzeczywiście, zamki magnetyczne w drzwiach Barausse są fascynujące.

  • Betonowy świat

    Beton na ścianie budzi u nieprzygotowanych gości jednoznaczną reakcję, niezależną od płci, wieku i wykształcenia.
    – A to tu jeszcze kompletnie nie jest wykończone – wzruszyli ramionami panowie wnoszący materac.
    – Pani Soniu, proszę mi zdradzić, na tej ścianie to CO będzie? – zaciekawiła się pani Ela.
    – Sonia, a ta ściana będzie pomalowana? – spytała Maja.
    – A tamta ściana to TAKA zostanie? – zmartwiła się Klara.
    I tylko pan z UPC, ursynowski patriota, odniósł się do ścian z należnym szacunkiem.
    – A ten beton tu, to prawdziwy? Ursynowski? – upewnił się skręcając gniazdko sieciowe.

    beton na topie

  • Z cyklu: Irytujące drobiazgi

    Bublem okazały się ściemniacze do lamp, które ewidentnie nie są kompatybilne z halogenami. W ustawieniu pośrednim (a w końcu jest to zasadnicza rola ściemniacza) bzyczą przeraźliwie. Przekręcone do końca – bzyczą cichutko.

  • Zasłony w sypialni – część I

    Pierwszym problemem były wzory. Po paru dniach poszukiwać zrozumiałam, że widziana oczyma duszy tkanina (odpowiednio duże, biało-beżowo-zielone motywy w stylu lat 60.) jest dobrem nieosiągalnym. I to niezależnie od ceny i zasięgu poszukiwań. Ponieważ na ówczesnym etapie budowy nie czułam się na siłach, by otworzyć manufakturę specjalizującą się w nietypowych nadrukach, wizja wzorzystych zasłon odeszła do nieba dla pomysłów niezrealizowanych.

  • Zasłony w sypialni – część II

    Drugim problemem okazały się kolory. Skoro nie mogę znaleźć odpowiednio wzorzystej tkaniny, wykorzystam kawałki różnych materiałów – rozumowałam. Trzeba tylko dobrać odpowiednie kolory i tekstury. Niestety ani jednego ani drugiego nie sposób dopasować przez internet, a w sklepach kolor zielony jest jednym z mniej popularnych. I jeszcze żeby różne odcienie w tej samej fakturze… W końcu znalazłam odpowiednie zestawienie w próbniku. Trzeba było poczekać na sprowadzenie z fabryki.

    próbki

  • Zasłony w sypialni – część III

    Tu objawił się problem trzeci. Mimo ciężkiej struktury tkanina nie chciała współpracować. Uszyty przez K. prototyp wybrzuszał się z dezaprobatą. I to w dwóch miejscach! Brzuchy nie wyglądały imponująco, jednak zniechęcona K. odmówiła dalszej pracy nad obrażalską tkaniną.

  • Zasłony w sypialni – część IV

    Nie mam duszy Don Kichota. Zrezygnowałam z paneli. Zaawansowanie prac budowlanych wieszczyło rychłe zakończenie remontu i sprawa zasłon stawała się coraz bardziej nagląca. Nie sposób przecież spać w sypialni bez zasłon. Tym bardziej, kiedy specjalnie powiększone okno balkonowe wychodzi na wprost na wschód.
    Systemy panelowe czekały gotowe na zwrócenie do Ikei, ja tymczasem zdecydowałam się na klasyczne zasłony, w kolorze szaro-beżowo-burym. Z takiego właśnie materiału K. uszyła nam piękne rolety rzymskie do kuchni i dużego pokoju. Tkanina sprawdzona, maszyna dostosowana, nic, tylko szyć!

    rolety rzymskie w salonie

    rolety rzymskie w salonie

  • Zasłony w sypialni – część V

    Tu nastąpił problem czwarty. Materiału w sklepie zabrakło. Nie było go również w hurtowni. Z osobistego nagabywania producenta tkaniny zrezygnowałam. Sytuacja wyglądała na absolutnie patową, kiedy z pomocą wkroczyła mama K. Zasugerowała wykorzystanie specjalistycznych materiałów przeznaczonych do produkcji rolet.
    Do pokonania własnego sceptycyzmu (widok tkanin przyprawiał mnie już o mdłości) zmusiło mnie wyłącznie zobowiązanie społeczne (a dokładniej – rosnąca liczba osób zaangażowanych w rozwiązywanie problemu zasłon w NASZEJ bądź co bądź sypialni).

  • Zasłony w sypialni – część VI

    Do zakładu produkcji rolet Renoma wpadłam na 8 minut przed zamknięciem. Wbrew przewidywaniem, gama kolorów była szeroka, a miła pani z własnej woli zaproponowała wypożyczenie próbek tkanin do domu. Dalej potoczyło się gładko – wybrałam kolory, K. (która w międzyczasie stała się znawczynią systemów panelowych) ustaliła szczegóły techniczne, złożyłam zamówienie. Po tygodniu odebrałam pocięte materiały. Rozpracowanie ikeowskiej łamigłówki, wkręcenie 64 śrubek i rozmieszczenie paneli na szynach było już samą przyjemnością.
    Wciąż trudno mi w to uwierzyć, ale zasłony wyglądają dokładnie tak, jak to sobie trzy miesięce temu wyobraziłam!

    zasłony panelowe w sypialni

  • Z cyklu: Irytujące drobiazgi

    To już nie drobiazg, to po prostu katastrofa! Lustro w przedpokoju odbija sylwetkę niby w gabinecie krzywych zwierciadeł. Niespodziewającym się niczego gościom ukradkiem dorzuca po 15 kilo nadwagi. Zaś pokrzywione nogi największego chudziaka wpędzą w depresję. Winne okazały się krzywe ściany – przyklejone do nich lustro odkształciło się na amen. Trzeba będzie skuć.