O zainstalowanie karniszy poprosiłam pana Tomka. Niby mogliśmy to zrobić samodzielnie. Już kiedyś uporaliśmy się z podobnym montażem. Wyszło całkiem-całkiem, ale wspomnienie wiercenia w suficie nie działało kojąco.
Kiedy ujrzałam pana Tomka w akcji, wiedziałam, że decyzja była słuszna. To było prawdziwe mistrzostwo: w prawym ręku całkiem solidna wiertarka, w lewym – rura odkurzacza synchronicznie wsysająca pył. Chapeau bas!