Jako architekt zajmuję się zasadniczo rzeczami twardymi. Czasem nawet bardzo twardymi. Projektowanie rzeczy miękkich było dla mnie doświadczeniem nowym. Kto by podejrzewał, że z tym szyciem, to taki ambaras. Że tkanina może się skurczyć w praniu, zwichrować w trakcie szycia, że może się rozciągać, naddawać, postrzępić, że trzeba uwzględnić marginesy i zakłady, a i tak efekt może odbiegać od zamierzonego. Uszycie wymyślonych przeze mnie zasłon rzymskich okazało się przedsięwzięciem wymagającym planowania iście strategicznego. Na szczęście rozwiązywaniem problemów technicznych zajęła się K., zdecydowanie bardziej obyta z tajnikami krawiectwa