Niektórzy zabezpieczają się przed włamaniem, my chronimy się przed hałasem. Może to jeszcze uraz poazjatycki, z czasów kiedy codzienne charki całego pionu łazienkowego przyprawiały nas o poranne nudności. Może to skutek posiadania wyjątkowo hałaśliwych sąsiadów-studentów, którzy balują całymi weekendami. Może to przez tą nianię zza ściany, która okropnymi słowy wydzierała się na płaczące dziecko. Może dopiekły nam dzieci sąsiadów z góry, które godzinami toczą po podłodze szklane kuleczki (tak podejrzewamy). A może jest dokładnie wręcz przeciwnie: to my nie chcemy przejmować się, czy nasze hałasy nie przeszkadzają wszystkim dookoła. Grunt, że tym razem przed niechcianymi dźwiękami postanowiliśmy zabezpieczyć się “na fest”. Ścianę małego pokoju i piony instalacyjne wygłuszyliśmy dodatkową warstwą wełny mineralnej. Pod podłogą położyliśmy specjalną matę akustyczną. Czy to pomoże? Jeszcze nie wiemy. Pewne jest tylko jedno – hałasy naszego remontu sąsiedzi będą wspominać przez długie lata.