Zapewne nie przepadacie za krzykliwymi reklamami, oburzacie się na oszpecanie krajobrazu billboardami, a znalezione w skrzynce ulotki wyrzucacie nawet na nie nie spoglądając. Czy aby na pewno? Nie, wcale nie chodzi mi o ten zabawnie nieaktualny PRL-owski plakat. Ani o magnes reklamujący Guinessa. Wróg kryje się w kuchni.
20% więcej! – krzyczy paczka makaronu.
Extra extra virgin! – chwali się butelka oliwy.
1/5 gratis! – obwieszcza kubeczek greckiego jogurtu.
Tylko 4,99! – zachęcaja bez sensu tabliczka czekolady.
Z dodatkiem magnezu i witaminy B! – wyzdziera się pudełko płatków kukurydzianych.
I tylko kupionę na wagę kiełki słonecznikowe koją spojrzenie zielenią swoich pędów.
http://drogaminimalisty.blogspot.com/2012/01/malo-rzeczy-w-kuchni.html
Konrad Pustoła – u Adasia
