Podczas upiornych zabiegów związanych z cesją oraz likwidacją książeczki mieszkaniowej towarzyszyło mi uczucie absurdu. Ale kiedy zajrzałam na konto wrażenie surrealizmu zdematerializowało się w mgnieniu oka. Zpieniężona książeczka okazała się warta całkiem średniego samochodu! A wszystko dzięki zapobiegliwości babci Wandy i dziadka Marka oraz tajemniczej działce w Pomiechówku.
