wielki remont w wielkiej płycie

26 October 2012

Awantura rodem z PRL albo Burleska w Dziesięciu Odsłonach

Filed under: papiery — Tags: — son @

Zaczęło się zupełnie niewinnie.
- Drogi Czytelniku, czy wiesz, że kupując mieszkanie możesz wykorzystać wkład z książeczki mieszkaniowej? – przeczytaliśmy w gazecie. – W tym celu powinieneś udać się do Oddziału PKO BP.

ksiązeczka mieszkaniowa
- Taka okazja nie zdarza się często – orzekliśmy zgodnie. – Rozrzutnością byłoby nie skorzystać.
Drogą tajnych eliminacji do zajęcia się sprawą została wytypowana Son.
- Oddział PKO BP znajduje trzy kroki od mojego biura, w mig się wszystkiego dowiem – ucieszyłam się.

Podejście Pierwsze

Podeszłam do jednego z trzech wolnych stanowisk.
- W sprawie książeczki zapraszamy do stanowiska kasjerskiego – obwieścił młody-dzielny-przylizany wskazując salę operacyjną wypełnioną świszczącymi emerytami.
Niczym koń na padoku przedefilowałam wzdłuż zajętych krzeseł. A potem – odprowadzona szeregiem spojrzeń – wyszłam drugim wyjściem.
Podejście Drugie do Czwartego

W różnych porach dnia i tygodnia testowałam zagęszczenie w placówce banku. Wizyta druga, trzecia i czwarta miały przebieg zbliżony do pierwszej (z pominięciem rozmowy z młodym-dzielnym-przylizanym-od kredytów).
Podejście Piąte

- Książeczka mieszkaniowa? – zafrasowała się pani kasjerka. – Jolu, wiesz coś może o książeczkach mieszkaniowych? Aha… Aha… Tak…- nieufnie kartkowała zeszycik. – No więc, to jest książeczka starego typu i musi udać się pani do oddziału przy ul. Sienkiewicza. – oznajmiła jakby z ulgą. – A skoro chodzi o cesję, to proszę stawić się razem z właścicielem książeczki.
Podejście szóste

- Czy pani się orientuje, że w sprawie książeczki mieszkaniowej mają obowiązek obsłużyć panią w każdej placówce? – powitał mnie portier. – Jeżeli odesłali panią tutaj, może pani złożyć na nich skargę – poradził uczynnie.
Na Sienkiewicza panowała atmosfera epoki minionej. Automatycznie poczułam sie onieśmielona. Zajęłam miejsce w kolejce do właściwego stanowiska. Byłam czwarta. Nie jest źle – ucieszyłam się w duchu.
Niestety, po obsłużeniu dwóch osób, pani w kasie wskazała wymownie na tabliczkę i opuściła miejsce pracy.
PRZERWA ŚNIADANIOWA W GODZINACH 10:20-10:40 – głosiła tabliczka.
W kolejce zawrzało. Za sąsiednimi stanowiskami tkwiły bezczynne – i pewnie dlatego tak naburmuszone – panie kasjerki-nie-od-książeczek-mieszkaniowych.
Podejście Siódme

- Już jedziesz? To świetnie, podjedź na Sienkiewicza, zajmę kolejkę – poinstruowałam właściciela książeczki.
Zajęłam. Byłam jedenasta.
Pół godziny? Godzina? Półtorej? – oceniałam sytuację. Z pomocą w podjęciu trudnej decyzji pomogła mi pani kasjerka-od-książeczek-mieszkaniowych. Po obsłużeniu jednej osoby wystawiła tabliczkę z napisem STANOWISKO NIECZYNNE. Po czym oddaliła się. Pozostałe trzy okienka wypełnione były po brzegi jeszcze bardziej naburmuszonymi bezczynnymi paniami. Kolejka zabulgotała, a ja uciekłam.
Podejście ??sme
Postanowiliśmy iść za ciosem. Jeszcze tego samego popołudnia podjechaliśmy do znajomego oddziału. Z moich wyliczeń wynikało, że w obecnej kwadrze księżyca emeryci powinni jeszcze wypatrywać swoich emerytur. Bingo! Byliśmy pierwsi w kolejce.
- Cesja książeczki? – skrzywiła się pani kasjerka. – To chyba na Sienkiewicza.
- Skądże znowu! – uniosłam się bojowo. – Na Sienkiewicza poinformowano mnie, że mogę dokonać cesji w każdej placówce.
- Każdej, nie każdej – stwierdziła enigmatycznie kasjerka. – Może pani w stanowisku obok będzie coś wiedziała, ma najdłuższy staż pracy.
Stanęliśmy w nieistniejącej kolejce.
- Był gdzieś taki druczek… – zamyśliła się pani z najdłuższym stażem. – Proszę chwilę poczekać.
A potem – nigdy nie zgadniecie! – udało się. Już pół godziny później byłam prawowitą właścicielką nadgryzionej zębem książeczki mieszkaniowej!
- Może chciałaby pani założyć konto w naszym banku? – pani ze stażem uśmiechnęła się gorzko. Czyżby dostrzegła panikę w moich oczach?
- Żeby teraz książeczkę zlikwidować musi wrócić pani z aktem notarialnym nabycia mieszkania – dodała zwracając ostemplowany zeszycik.
Tego dnia nic nie było w stanie podciąć mi skrzydeł!
Podejście Dziewiąte

W znajomym oddziale stawiłam się ponownie po dwukrotnym obrocie kuli ziemskiej wokół jej własnej osi Niestety, księżyc zbliżył się w międzyczasie do pełni i sala operacyjna wypełniona była znajomo pomarszczonymi twarzami. Wyszłam więc, starannie omijając wzrokiem młodego-dzielnego-przylizanego-od kredytów.
Podejście Dziesiąte

Nie odpuściłam. Jeszcze tego samego dnia zajęłam miejsce w kolejce. Byłam trzecia. Po chwili byłam czwarta, bo w kolejce obowiązywał zwyczaj zamawiania miejsc. Pani ze stażem wystawiła tabliczkę STANOWISKO NIECZYNNE. Czyżby mnie zauważyła? Siedziałam nieugięcie. Emeryci spoglądali na mnie spode łba. Doświadczenie kolejkowe podpowiadało im, że plik dokumentów oznacza “długą sprawę”. I nie mylili się.
- Książeczka mieszkaniowa? – zapytała pani kasjerka. – Jest pani świadoma, że musimy ją wysłać na Sienkiewicza?
Westchnełam twierdząco. Spojrzenia emerytów przeszywały moje plecy na wylot.
- Ciekawe, jaka była stawka – rozmyślałam pół godziny później wychodząc z banku triumfalnie. – Ile pieniędzy uda się wydostać z tego black-boxa…

Epilog
Przed nami jeszcze likwidacja książeczki Krz.

No Comments

No comments yet.

RSS feed for comments on this post.

Sorry, the comment form is closed at this time.

Powered by WordPress tło: Jarosław Jeschke, Obrazy z wielkiej płyty