Czterej tapicerowie

Napisał

in

Sobotnie popołudnie urozmaiciła nam wizyta w pracowni tapicerskiej. Tapicera wybraliśmy już za czwartym podejściem. Pierwszy miał w sobotę ślub córki. Daliśmy mu miesiąc na dojście do siebie. Nie odebrał telefonu. Drugi tapicer był w zasadzie stolarzem z zamiłowaniem do renowacji starych mebli. Szczególne wrażenie wywarły na nas inkrustowane posadzki pałacowe. Uznaliśmy, że to jednak za wysoka poprzeczka. Trzeci tapicer w trakcie konsultacji telefonicznej okazał się opryskliwym kantorem. Czwarty tapicer zapałał do naszych sierotowatych foteli zapałem znacznie przerastającym nasz.
– Musimy koniecznie użyć różnych obić. Każdy fotel inny – to jest teraz na topie! – wykrzykiwał entuzjastycznie wertując próbniki tkanin w poszukiwaniu natchnienia.
– Myśleliśmy, że jeden będzie żółty, a drugi pomarańczowy – napomknęliśmy nieśmiało.
– Odwagi, odwagi! – przekonywał nas tapicer. – Może coś takiego?
Przed oczami śmigały nam fioletowe pasiaki i wzorzyste łączki. Przez dłuższy czas zastanawialiśmy się nad wyrazistym żółtym wzorem. Potem rozważaliśmy intensywny błękit w delikatny kwiatowy deseń. Deliberowaliśmy nad trawiastą zielenią i zgaszonym różem. Do każdej kombinacji byliśmy dozgonnie przywiązani – przez około 10 minut.
– Do tych żółtych kwiatków pasowałby jakiś ładny niebieski. O ten nam się podoba! – zgodnie wskazaliśmy pomarańczowo-ceglastą pepitkę, wracając zarazem do punktu wyjściowego rozmowy.
– A w jakim kolorze robimy kerdę? – zapytał podstępnie tapicer.
Rozpoczęliśmy pierwszą lekcję tapicerki.
fotele 366