– Czyżby ciążyła nade mną jakaś klątwa? Co temat, to trudniejszy – ubolewałam tym razem pod adresem drzwi. – Cóż, podobno w naturze człowieka leży wynajdowanie sobie zadań trudnych, a następnie ich rozwiązywanie.
Drzwi miały być – tak jak i reszta mieszkania – proste, porządne i szczere. Drewniane w jasnym naturalnym kolorze, albo może malowane na biało, ale z widocznymi słojami… Na pewno płaskie, proste i prawie gładkie. Znalezienie takich drzwi to zadanie dla Herkulesa. A nawet dla Syzyfa.
Na polskim rynku dominują drzwi fikuśne, przaśne i ekstrawaganckie.
Być może ciągle odreagowywujemy lata komunistycznych deficytów? W każdym razie w sektorze drzwi prostota nie jest na fali. Zwykłe pełne drzwi oczywiście można kupić – wykończone są jednak tanią okleiną, laminatem albo fornirem. Znamy takie drzwi: po latach używania okleina obłazi obnażając kruszącą się płytę drewnopochodną. Takich drzwi nie chcemy.
Intrygujące drzwi sosnowe firmy Remix znaleźć można w Castoramie. Te w wersji „sękatej” są dosyć wdzięczne. Kosztują przy tym zatrważająco niewiele, niecałe 200pln. Czy aby są trwałe? Czy nie zwichrują się po kilku miesiącach? Ryzykować nie będziemy.
Na wyśnione drzwi natknęliśmy się zupełnie przypadkiem. Były dokładnie takie jak sobie wyobrażaliśmy. Rysunek słoi przebijający spod białej farby. Orzeźwiła nas wyduszona ze sprzedawcy oferta – 4 pary drzwi (z całą infrastrukturą) kosztowałyby nas ponad 17 tys. pln. To więcej niż nasze okna! Nie dla nas takie zbytki.
Tu przyszła pora na głębszą refleksję. Jeżeli prostota, naturalność i niewymuszoność okazują się atrybutami nieprzystępnymi, to czy nie szczerszym wyborem będzie produkt przeciętny i popularny?
