Jest taki styl wnętrzarski, który coraz bardziej mi się podoba. Określiłabym go mianem „minimalizmu wiejskiego”. Pastelowe dekoracje urokliwie rozmieszczone na białym tle. Stylizowane drewniane meble przemalowane na pistacjowo i lawendowo. Jasno (ale nie monotonnie), prosto (ale nie kwadratowo) i czysto (ale nie sterylnie). Rozglądam się więc za stylowymi gadżetami, ale w głębi duszy kuje mnie niepokój. Czy rzeczywiście mi się to wszystko podoba? A może to raczej zauroczenie nową modą? Czy wiejski minimalizm nie okaże się za kilka lat nowym „venge”*?
* Imitujące egzotyczne drewno laminaty na tle beżowych sztucznych marmurów.
http://bialakuchnia.blogspot.com/